Ta strona używa plików Cookies. Korzystając z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia

Zamknij

AKTUALNOŚCI

(..) Nie stresuję się tym, że jestem liderem dla mnie to dobra zabawa (..)

2016-04-25

Bartłomiej Pietrzak, reprezentant koła PZW Łagów oraz zwycięzca pierwszych zawodów cyklu GP Świebodzińskiej Ligi Spławikowej zgodził się na krótką rozmowę z nami, w której opowie o swojej przygodzie z wędkarstwem oraz o występach w Świebodzińskiej Lidze Spławikowej. Zapraszamy do lektury …

 

Piotr Korytek (P.K. redaktor) – Dzień Dobry Bartłomieju, na wstępie pragnę serdecznie Tobie podziękować za poświęcenie mi czasu na krótką rozmowę oraz pragnę pogratulować Ci zajęcie pierwszego miejsca ! w zawodach „Pucharu Wiosny”

Na pewno jesteś znanym zawodnikiem w swoim regionie, ale jest jeszcze wielu wędkarzy, którzy chcieli by poznać Ciebie bliżej. Opowiedz proszę krótko coś o sobie, a w szczególności jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z wędkarstwem ?

Bartłomiej Pietrzak (B.P.) – Dzień dobry. Moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się wiele lat temu, nawet nie pamiętam ile miałem lat. Te piękne hobby zaszczepił we mnie mój dziadek i to pod jego okiem uczyłem się podstaw tego rzemiosła. Na zawody zacząłem jeździć cztery lata temu. Początkowo były to tylko zawody naszego koła, ale szybko koledzy mi  zaufali, a w szczególności nasz prezes i zaczęły się wyjazdy na zawody poza kołem. Myślę, że jestem mocnym ogniwem w naszej drużynie.

(P.K.) – Twoje pierwsze wystąpienie w ŚLS było imponujące, zdobyłeś pełną pulę punktową w klasyfikacji łowiąc aż 4140 pkt wagowych ! Byłeś jedynym zawodnikiem, który przekroczył próg 4000 pkt. wagowych. Powiedz proszę co uważasz za kluczowy element Twojego sukcesu w zawodach „Pucharu Wiosny” ?

(B.P) – Nie znałem tego łowiska i trochę wiadomości uzyskałem od współzawodników, za co chciałem przy okazji podziękować. Trudno zrobić dobry wynik na wodzie, gdzie się nie łowiło. Wybrałem bezpieczny wariant a mianowicie mało zanęty, dużo gliny i trochę robactwa ( jokers i trochę pinki). Kluczową rolę odegrało skromne nęcenie i systematyczne donęcanie. Każda porcja była podana z kubka, ponieważ łowiłem tyczką na zestaw skrócony.

(P.K.) – Jak oceniasz warunki pogodowe oraz warunki poszczególnych stanowisk na zawodach? Wyniki na tzw. Otworkach były bardzo niskie czy w Twojej ocenie to zawodnicy popełnili na nich błędy czy na ich wyniki wpłynęły same warunki otoczenia ?

(B.P.) - Obra jest dość sprawiedliwym łowiskiem, więc każdy mógł powalczyć. Dowodzą o tym wyniki a mianowicie nie było lepszej części rzeki i można było zrobić wynik praktycznie z każdego stanowiska. Zdziwiony byłem tym, że tzw. otworki nie połowiły, byłem pewny, że dadzą czadu. Jednym z zawodników był mój dobry kolega z naszego koła, który jest bardzo dobrym wędkarzem a wręcz bym powiedział wybitnym, dlatego nie wiem co miało wpływ na słabszy wynik. Z rozmowy wynikało, że zanęte miał dobrą, dlatego można stwierdzić, że nie ma złotych środków na dobry wynik.

(P.K.) – Jako jeden z niewielu zawodników łowiłeś na skrócony zestaw jest to metoda,  z której korzystają zawodowi wędkarze. Czy uważasz Bartłomieju, że tyczka jest skuteczniejsza niż metoda pełnego zestawu i czy łowienie tą metodą jest proste ? Opowiedz proszę w którym momencie zdecydowałeś się na podejście do tyczki i jak wyglądała Twoja pierwsza przygoda z tą metodą ?

(B.P.) – Na tyczkę łowię trzy sezony, zarówno podczas wszystkich zawodów w kole jak i wypraw rekreacyjnych. Uważam, że nie jest to trudne ale wymaga treningu. Jeżeli chodzi o to czy jest skuteczniejsza metoda to myślę ze na takich łowiskach jak Obra to tak, ale na jeziorach to już tak kolorowo nie jest. Bat jest trochę szybszy od tyczki. Strach ma wielkie oczy, ale nie ma się czego bać więc zachęcam kolegów do spróbowania czegoś nowego. Tyczka nie gryzie!

(P.K.) – Obecnie zajmujesz miejsce lidera w klasyfikacji generalnej, czy ta świadomość wywiera na Tobie większą presję przed kolejnymi zawodami ?

(B.P.) – Nie stresuję się tym, że jestem liderem dla mnie to dobra zabawa i na tym się skupiam. Sam wyjazd na tak ciekawie zorganizowane zawody jest zwycięstwem i odskocznią od życia codziennego. Wiadomo, że chciałoby się powtórzyć wynik z pierwszych zawodów, ale wszyscy zawodnicy  chcą tego samego, więc póki spławik w wodzie wszystko może się zdarzyć.

(P.K.) – Świebodzińska Liga Spławikowa jest inicjatywą zrzeszającą czołowych reprezentantów kół rejonu Zielonogórskiego. Jak oceniasz poziom pozostałych zawodników? Czy są jacyś zawodnicy, których obawiasz się najbardziej w rywalizacji o tytuł Ligi oraz powiedz proszę którą reprezentację uważasz za najmocniejszą ?

(B. P.) – Wszystkich zawodników trzeba szanować i się ich obawiać, przecież są to mocne reprezentacje różnych kół. Każdy wie co do wody wrzuca. Poziom jest wysoki i jeszcze dużo ciekawych zmian przed nami. Najmocniejszą ekipą wydaje mi się, że jest reprezentacja koła numer 5.

(P.K.) – Kolejne zawody odbędą się w maju na zbiorniku Wapna w Jordanowie. Jak wiadomo zbiornik ten jest jednym z najbardziej obławianych przez wędkarzy co powoduje, że wielu zawodników zna go jak własną kieszeń. Czy dla Ciebie Wapna w Jordanowie są też łowiskiem na którym czujesz się dobrze ? Jaką strategię przyjmiesz na zawodach „Mistrza Rejonu” ?

(B.P) – Może wyda się to śmieszne, ale nigdy nie łowiłem na zawodach w Jordanowie. Nie znam tego łowiska. Nasze koło jest specyficzne i łowimy praktycznie na swoich wodach, dlatego koledzy z innych kół mają lepiej. Strategia jest taka, żeby dobrze wypaść, a jak będzie to zobaczymy.

(P.K.) – Na koniec Bartłomieju ciekaw jestem Twojej opinii o samej organizacji Ligii. Jest to ogromne przedsięwzięcie, w które pomysłodawcy włożyli ogromną pracę. Jak oceniasz poziom organizacji ? Czy według Ciebie jest to słuszna idea i czy jest potrzebna?

(B.P) – Liga jest super inicjatywą. Chwała chłopakom, że to zorganizowali. Pomysł się przyjął i mam nadzieje, że w następnych latach będziemy się cieszyli tymi zawodami.

(P.K) – Dziękuję Ci Przyjacielu za ten wspaniały wywiad. Życzę Ci dalszych sukcesów w występach w lidze. Do zobaczenia.

(B.P.) - Bardzo dziękuję i do zobaczenia na następnych zawodach.

?tekst: Piotr Korytek



Powrót

KONTAKT


Świebodzińska Liga Spławikowa
kontakt@sls-swiebodzin.pl


r class="cf" />